Około miliona Polaków zaszczepiło się w tym sezonie przeciw grypie. Zwykle we wrześniu, u progu sezonu zachorowań, odsetek osób szczepiących się był znacznie wyższy. W tym roku pacjentów mogła zniechęcać ciepła pogoda, ale też wciąż długa ścieżka do uzyskania preparatu. Statystyki mogłoby poprawić ułatwienie i skrócenie procedur, możliwość przyjęcia szczepionki w każdej aptece czy możliwość kwalifikacji do szczepienia nie tylko przez lekarza, ale i pielęgniarkę. System jest stale usprawniany, ale eksperci apelują o kolejne zmiany i jak najszersze włączenie w cały proces szczepień farmaceutów, pielęgniarki i położne. Kluczowa jest jednak edukacja pacjentów.

– Największe słabości systemu szczepień w Polsce to przede wszystkim ciągle długa droga do bycia zaszczepionym, to znaczy brak dostępności miejsca, gdzie moglibyśmy zostać zakwalifikowani do szczepienia i szczepienie mogłoby zostać podane. W wielu wypadkach nie potrzeba żadnej recepty i żadnego skierowania, całej tej otoczki biurokratycznej. W przypadku grypy jest to szczególnie istotne – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Adam Antczak, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

System nie ułatwia pacjentowi dostępu do szczepień mimo dobrego systemu finansowania, np. powszechnej refundacji szczepionki przeciw grypie czy bezpłatnym szczepionkom przeciw COVID-19. Przykładem sprawnego działania jest także wprowadzenie Narodowego Programu Szczepień przeciw HPV czy plany poszerzenia koszyka w aptekach o pneumokoki. Nowelizacja ustawy refundacyjnej w części dotyczącej szczepień weszła w życie 1 października, jednak w praktyce nowe regulacje będą obowiązywać od 1 listopada, czyli już w środku sezonu grypowego. Eksperci OPZCI podkreślają, że zmiany systemowe nie zostały wdrożone na czas, przez co wydłużona ścieżka do szczepień została utrzymana. W efekcie we wrześniu przeciw grypie zaszczepiła się jedynie połowa osób, które zazwyczaj szczepiły się w analogicznym sezonie. Z danych na 5 października wynika, że zrobiło to do tej pory 1 mln osób.

Zmiany dotyczą m.in. dalszej możliwości szczepień przeciwko COVID-19 w aptekach czy poszerzeniu wachlarza oferowanych przez farmaceutów szczepień. Zgodnie z obwieszczeniem ministra zdrowia zapadła decyzja o finansowaniu ze środków publicznych szczepień ochronnych przeprowadzanych w aptekach: przeciw COVID-19 po ukończeniu 18. roku życia (od 1 grudnia br.) oraz przeciw grypie i pnemoukokom dla osób 65+ (od 1 listopada br.).

– Ułatwienie procedur dotyczących szczepień niewątpliwie zwiększyłoby liczbę osób, które się szczepią. Pamiętajmy, że Polacy szczepią się dość niechętnie, zaufanie do szczepień jest niskie. Ale niska wyszczepialność jest spowodowana m.in. ograniczoną dostępnością do prostej procedury szczepieniowej: trzeba pójść do lekarza, zdobyć receptę, odbyć wizytę lekarską, czekać, następnie często kupić szczepionkę i jeszcze gdzieś pójść. Przeważnie nikt nie ma na to czasu – tłumaczy prof. Adam Antczak.

Zgodnie z informacjami Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny – Państwowego Instytutu Badawczego szczepionki przeciw grypie są bezpłatne dla dzieci od szóstego miesiąca do 18 lat, kobiet w ciąży oraz osób 65+. Z 50-proc. refundacją szczepionki są dostępne dla dorosłych od 18. do 64. roku życia i dorosłych z grup ryzyka. Aby jednak otrzymać 50-proc. refundację lub uzyskać bezpłatną szczepionkę przeciw grypie, wymagana jest recepta wystawiona przez lekarza. Receptę na szczepionkę bez refundacji (pełnopłatną) może wystawić również farmaceuta.

– Mamy świetne dowody z wielu krajów europejskich, gdzie uwolnienie szczepień w aptekach sprawiło, że populacja zdecydowanie chętnie się szczepiła i to w różnych miejscach, także np. na poziomie POZ. Więc warto mnożyć tego typu miejsca, gdzie możemy się zaszczepić, a po drugie sprawiać, tutaj decyzje rządzących są szczególnie istotne i refundacyjne, by było jak najszersze pole refundacyjne dla szczepień, także refundacji na poziomie bezpłatności szczepień – przekonuje przewodniczący Rady Naukowej OPZCI.

Jak podaje Ogólnopolski Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych, ze szczepień w aptekach w dużej mierze korzystają osoby, które wcześniej nigdy się nie szczepiły. Z osób szczepiących się przeciw grypie 23 proc. wcześniej z tej możliwości profilaktyki nie korzystało. Co ważne 83 proc. spośród tego grona to osoby z grupy ryzyka ciężkiego zachorowania.

Jak poinformował na Twitterze OPZCI, wiceminister zdrowia Piotr Bromber potwierdził, że do grona wystawiających receptę na szczepienie przeciw grypie dołączą również pielęgniarki. Do tego potrzebna jest jednak jeszcze nowelizacja rozporządzenia.

– W mojej ocenie należałoby dostrzec może w większym zakresie grupę zawodową pielęgniarek i położnych, którą reprezentuję, żebyśmy dali większe możliwości chociażby w ordynowaniu szczepionek, które będą refundowane. Zdecydowanie ułatwiłoby to cały proces, od momentu przekazania takiej informacji pacjentowi o szczepieniu, ale pod warunkiem że damy możliwość wypisania recepty na tę szczepionkę – mówi Mariola Łodzińska, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Pod względem wyszczepialności przeciwko grypie jesteśmy w ogonie Europy. W ubiegłym sezonie infekcyjnym szczepionkę przyjęło w Polsce ok. 20 proc. seniorów. W części krajów UE ten wskaźnik sięgał 70 proc. To efekt wprowadzanych ułatwień w dostępie do szczepionek, np. we Francji już od kilku lat przeciw grypie można się zaszczepić w każdej aptece. W Czechach pacjenci mają zaś szybki dostęp do innowacyjnych szczepionek.

– Od lat zabiegaliśmy o to, żeby pielęgniarka mogła kwalifikować do szczepienia przeciwko grypie i szczepić samodzielnie. Obecnie kwalifikuje do szczepień lekarz, natomiast samą czynność szczepienia wykonuje pielęgniarka. Mając tak dobrze wykształconą kadrę pielęgniarek i położnych, chcieliśmy, aby robiły to również one bez udziału lekarza – mówi Mariola Łodzińska. – W Danii właśnie z tego powodu została wyszczepiona przeciw HPV populacja młodzieży, ponieważ te szczepienia były przeprowadzane przez pielęgniarki w szkołach.

Od czerwca br. w Polsce ruszył program bezpłatnych szczepień przeciwko HPV dla nastolatków z roczników 2010 i 2011. Według danych resortu zdrowia ze szczepień skorzystało dotychczas 100 tys. nastolatków z 800 tys. uprawnionych. Tymczasem według WHO i Komisji Europejskiej poziom zaszczepienia populacji powinien wynieść 90 proc. do 2030 roku.

Łatwiejszy dostęp do szczepień pomógłby w realizacji części celów „Strategii dla szczepień 2030”. Zakłada ona położenie nacisku na profilaktykę pierwotną chorób zakaźnych oraz zapewnienie powszechnego i równego dostępu do szczepionek i szczepień na każdym poziomie opieki zdrowotnej. To szczególnie istotne w przypadku szczepień przeciw grypie czy COVID-19, zwłaszcza na początku sezonu infekcyjnego.

– Właściwie COVID-19 staje się w tej chwili problemem sezonowym, zatem szczepienie sezonowe powinno być wykonywane. A dlaczego warto wykonywać szczepienia ochronne przed sezonem grypowym, COVID-owym, RSV? Dlatego że szczepienia gwarantują nam co najmniej brak powikłań tych zakażeń – tłumaczy prof. Adam Antczak.

Konieczne są też kampanie społeczne, które będą zachęcać do szczepień.

– Aby uniknąć epidemii z poprzedniego sezonu, warto położyć nacisk na profilaktykę, przede wszystkim szczepienia, ale też środki ochrony osobistej, dbałość o higienę rąk. W mojej ocenie brakuje ogólnopolskiej kampanii informacyjnej, która będzie promowała szczepienia przeciwko grypie – zaznacza Mariola Łodzińska. – Z pewnością głosy antyszczepionkowców nie służą szczepieniom i oczywiście staramy się w jak największym stopniu je dementować. Staramy się również szkolić i przygotowywać pielęgniarki i położne zarówno do udzielania informacji pacjentom, jak i komunikacji z osobami, które podważają zasadność szczepień.


Źródło: Newseria