Wszczepiliśmy już ponad 4 tys. implantów słuchowych – powiedział w poniedziałek na śniadaniu prasowym dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach pod Warszawą prof. Henryk Skarżyński.

Specjalista zapoczątkował w naszym kraju wszczepianie implantów słuchowych. W 1992 r. wszczepił implant ślimakowy u osoby dorosłej z całkowitą głuchotą. Był to pierwszy taki zabieg w Polsce. „Udowodniliśmy wtedy, że wszczepienie implantu słuchowego pozwala wrócić do świata dźwięków zarówno tym, którzy słyszeli, ale utracili słuch, jak tym, którzy byli głusi od urodzenia” – powiedział Skarżyński.
 
Od tego czasu wykonywane są w Polsce najbardziej nowatorskie operacje w tej dziedzinie. W styczniu 1998 r. Skarzyński wraz ze swym zespołem po raz pierwszy w naszym kraju wszczepił implanty do pnia mózgu. Operacja trwała 12 godzin. Przeprowadzano ją u pacjentki, która do tego stopnia odzyskała słuch, że nauczyła się kolejnego języka – włoskiego (wcześniej znała niemiecki).
 
W 2002 r. specjalista przeprowadził pierwszą na świecie operację wszczepienia implantu ślimakowego osobie dorosłej z częściową głuchotą. „Dyskutowano wtedy, czy u tych osób taka operacja jest potrzebna, dziś nikt już nie ma co do tego wątpliwości” - powiedział Skarżyński.
 
Na spotkaniu z dziennikarzami była Małgorzata Jeruzalska z częściową głuchotą, u której przeprowadzono dwie operacje obustronnego wszczepiania implantów ślimakowych. Pierwsza odbyła się w 2003 r., a druga w 2010 r. „Od tego czasu nie mam żadnych problemów z komunikowaniem się, zarówno z mówieniem, jak i rozumieniem mowy innych ludzi” – pokreśliła.
 
Jeruzalska powiedziała w rozmowie z PAP, że wszczepienie implantów słuchowych całkowicie zmieniło jej życie. „Miałam trudności z porozumiewaniem się, nie mogłam w pełni uczestniczyć w życiu społecznym i kulturalnym. Tego nie zrozumie nikt, kto choć raz w życiu nie miał kłopotów ze słuchem” – dodała.
 
Jeruzalska skończyła studia, od 2005 r. pracuje jako pedagog w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu. „Pomagam ludziom wrócić do świata dźwięków, dobrze wiem jakie są ich odczucia i problemy, służę im pomocą” – podkreśla. Słyszy i mówi tak dobrze, że trudno się zorientować, że kiedykolwiek miała z tym kłopoty.
 
Jeszcze więcej wątpliwości budziło wszczepianie implantów słuchowych u dzieci z częściową głuchotą. Pierwszą taką operację na świecie w 2004 r. zdecydował się przeprowadzić Skarżyński. I to był kolejny przełom w leczeniu wad słuchu.
 
„W tamtych czasach obawiano się, że wprowadzenie czegokolwiek do ucha wewnętrznego burzy w nim porządek, tymczasem efekty tych zabiegów przerosły oczekiwania” – wspomina profesor. Od tego czasu w Kajetach zoperowano ponad 2 tys. dzieci i dorosłych z częściową głuchotą – najwięcej na świecie.
 
W 2008 r. Skarżyński przeprowadził pierwszą na świecie operację wszczepiania jednemu pacjentowi dwóch implantów pniowych. Dokonał tego u chorego, który stracił słuch po usunięciu guzów nowotworowych.
 
Wtedy również nie było pewności czy obustronna stymulacja pnia mózgu będzie korzystna. Okazała się jednak kolejnym sukcesem. Pacjent, który jest zawodowym muzykiem, po tej operacji nagrał swą trzecia płytę. Pierwszą wydał przed chorobą, a drugą po wszczepieniu do pnia mózgu pierwszego implantu.
 
Od niedawna w Kajetanach wszczepiane są implanty słuchowe nowej generacji u pacjentów, u których naturalna droga przekazywania dźwięku do ucha wewnętrznego jest zablokowana. Jedyną dla nich szansą na odzyskanie słuchu jest system oparty na technice przewodnictwa kostnego.
 
Polega on na tym, że kości czaszki są stymulowane drganiami mechanicznymi. Drgania kierowane są bezpośrednio do ucha wewnętrznego, gdzie są przetwarzane podobnie jak w przypadku normalnie docierających dźwięków (pomijany jest odcinek między uchem zewnętrznym a środkowym). Do niedawna takie aparaty stosowano jedynie u osób dorosłych. Od 2013 r. są wszczepiane również dzieciom.
 
Codziennie w Kajetanach wykonywanych jest prawie 70 różnego typu operacji. W czerwcu 2014 r. wszczepiono implanty słuchowe do pnia mózgu u pacjentów z guzami na nerwach słuchowych (tzw. nerwiaki). Jest to nerwiakowłókniakowatość, bardzo rzadka choroba nowotworowa, powodująca głęboki niedosłuch lub całkowitą utratę słuchu. Jedynym ratunkiem jest wtedy wszczepienie implantów słuchowych do pnia mózgu.



Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl